Właściwie to dopiszę się tylko trochę do posta Melera ;). Otóż na mnie, dużo większe wrażenie niż sam mecz wywarł pojedynek na tańce - w końcu to Tonga w 2007 roku przerwało Nowej Zelandii Hakę, prezentując swoje Sipi Tau. Tym razem, by uniknąć takiej niespodzianki, gospodarze zaprosili ich, by wykonali swój taniec wojenny przed nimi. I w mojej opinii, był on znacznie bardziej efektowny, niż oklepana już przez wielu Haka, tym bardziej, że Piri Weepu wykonał ją zbyt szybko.
A teraz do meczu. Pierwsze 35 minut to absolutna dominacja All Blacks, którzy w tym czasie zdobywali praktycznie punkt na minutę (no, może trochę mniej). Połowa praktycznie bez historii, zapamiętałem tylko offloady Sonny Billa Williamsa. Jeśli ten chłopak będzie to robił z firmami większymi niż Tonga, to może być tą różnicą, którą Nowa Zelandia potrzebuje, by wygrać Puchar Świata. W drugiej połowie obudzili się Tongijczycy. Szczególnie zaimponował mi zmiennik świetnego Tonga'uihi, który nie miał najlepszego z meczów, czyli Taumalolo. Nie dość, że był świetny w młynie, to dodatkowo zdobył przyłożenie, po około 7 minutach gry w 22 Nowozelandczyków, które on zapoczątkował świetnym przejęciem i biegiem.
Co do All Blacks, to pozytywów można szukać w tym, że potrafią wrzucić ten dodatkowy bieg, jeśli grają ze słabszym zespołem. Natomiast o ile z Francją może to wystarczyć do zwycięstwa, to z Australią taki występ może ich pozostawić daleko od wiktorii. Na plus zdecydowanie ich backline, wierzę natomiast, że będzie w niej trochę zmian na skrzydłach, bo z fizycznie grającymi Tongijczykami trzeba było tam grać większych graczy (centrów). Na minus młyn, bo jeśli wygrywają z nimi tradycyjnie słabi w tym elemencie gry Tongijczycy, to co zrobią z nimi reprezentacje z Europy, gdzie młyn to podstawa gry?
Co do Tongijczyków, to główny pozytyw to świetna gra w młynie. Tragicznie wyszedł line-out, ale to jest do poprawy w kilka sesji treningowych. Backline w prawdzie nie istnieję i pewnie o awans nie powalczą (szczególnie, że Francuzi zwalczą ich jedyny atut - młyn), ale kwalifikacja na MS 2015 powinna być bez problemów. Na wielki plus, że zdobyli przyłożenie przeciwko All Blacks, co niewielu się udaje, a dla średniej reprezentacji to wielki powód do dumy.
Nowa Zelandia w tej formie nie ma absolutnie żadnych argumentów by ten turniej wygrać. Może i Tonga to nie optymalny przeciwnik, ale wszystko przed nami i zobaczymy co pokażą z bardzo chimeryczną Francją, która może zagrać cokolwiek (głównie dzięki trenerowi, który podobnie jak ten od piłki, prawdopodobnie wybiera graczy na podstawie znaku zodiaku). Na razie All Blacks dostatecznie, szansa na poprawę oceny z Francją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz