czwartek, 25 sierpnia 2011

To się nazywa dyscyplina!

Zawieszenia za bójki, czy obrażanie przeciwnika lub sędziego są obecne w każdym sporcie (nawet piłce nożnej) - i jest to całkiem normalne, bo nie dość, że nie ma nic wspólnego ze sportem, to jeszcze daje bezgranicznie oddanym fanom zły przykład. Ale zdarzają się też przypadki wysyłania kucharza na konferencję prasową, co zdaje się z szacunkiem do fanów nie ma zbyt wiele wspólnego.

Z zainteresowaniem więc przeczytałem informację, że James O'Connor, coraz bardziej świecąca gwiazda australijskiego rugby, został ukarany odsunięciem od składu na decydujący mecz Tri Nations z Nową Zelandią, z powodu... nie pojawienia się na porannej konferencji prasowej i prezentacji zespołu. Sam zawodnik tłumaczy się zaspaniem z powodu zmiany strefy czasowej (wcześniej reprezentacja grała z RPA w Durbanie), ale podobno tabloidy widziały go wychodzącego z kilku barów w noc poprzedzającą nieszczęsną konferencję. Dodatkowo niepewne jest jego miejsce w wyjściowej jedenastce na RWC...

Może O'Connor kupił sobie w Durbanie telefon z Androidem i nie wiedział, że budzik nie działa jak się wyłączy telefon?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz