Dziś rano w Nowej Zelandii odbyła się próba generalna przed przewidywanym finałem RWC2011. Oczywiście do finału jeszcze daleka droga, ale jeśli prześledzić możliwe wyniki i drabinkę turniejową, istnieje spore prawdopodobieństwo że Nowa Zelandia w finale zmierzy się z Australią.
Dziś rano (9:35 polskiego czasu) rozegrano w ramach TriNations mecz o Bledisloe Cup.
AllBlacks zaczęli ostro i po piętnastu minutach prowadzili 10-0 dzięki karnemu Cartera i podwyższonemu przyłożeniu Ma'a Nonu. Przed przerwą przyłożył jeszcze Keven Mealamu i do szatni AllBlacks schodzili prowadząc 17-0, mimo że to Wallabies mieli zdecydowaną przewagę zarówno w terytorium jak i w posiadaniu piłki. W obronie NZ błyszczał Dan Carter, a Brad Thorn i Kieran Read szarżowali zawodników Australii jak demony.
Na początku drugiej połowy Australia zdobyła przyłożenie, którego autorem był Will Genia do spółki z Kurtleyem Beale'm, a kropkę nad i postawił Digby Ioane. Wydawało się, że Australijczycy mogą jeszcze wrócić do gry, ale prosto z restartu piłka trafiła najpierw do Conrada Smitha, który obsłużył idącego mu w sukurs Sitiveni Sivivatu i było po meczu. Carter dołożył drop gola i karny i było 30-7. Wprawdzie pod koniec przyłożenie zdobył jeszcze kapitan Wallabies - Rocky Elsom ale to było wszystko na co było stać facetów w złotych barwach.
Zdecydowanie zawiódł Quade Cooper, który nie mając dominującej formacji młyna (jak w poprzednich dwóch meczach) i znajdując się pod ciągłym ciśnieniem ze strony doskonale zorganizowanej defensywy AllBlacks nie potrafił rozkręcić ofensywnej maszyny jaką są Beale, Ioane czy O'Connor. Grający na przeciw niego Dan Carter po profesorsku rozgrywał za to piłkę, dokładając do tego doskonałą grę w obronie i kilka kluczowych szarż.
Przed RWC - NZ 1-0 Australia, a Dan Carter 1-0 Quade Cooper.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz