poniedziałek, 18 lipca 2011

Szanse drużyn europejskich

Choć tak naprawdę, to ostatnie testy jeszcze przed nami, drużyny europejskie są w dużej mierze poukładane na najbliższy Puchar Świata. Południowcom zostały jeszcze skrócone Tri-Nations, natomiast drużyny z naszego kontynentu mają przed sobą już tylko testy indywidualne, zaplanowane tylko po to, aby zgrać drużynę. Stary Kontynent ma na tym turnieju aż 9 drużyn, w tym debiutującą Rosję. W tym poście postaram się Wam przybliżyć cele i szanse tych zespołów.

W Grupie A z Europy mamy tylko Francję. Tak naprawdę, to drużyna tego kalibru spokojnie powinna mierzyć w półfinał. Jednak Francuzi to ekipa bardzo nieregularna, jednego dnia bez problemu pokonują Nową Zelandię i Anglię, by drugiego przegrać z Włochami lub dostać łomot od Australii. Teoretycznie Lievremont ma problemy, o których marzą inni szkoleniowcy z Europy - czy grac Yashviliego, czy Parre. Clerk, Medard i Palisson to jego opcje na skrzydłach, a z flankerów, mimo że pewniakiem jest kapitan Dusautoir, to musi jeszcze wybrać miedzy Baskiem Harinordoquey'im, a urodzonym w Burkinie Faso Ouedraogo. Mimo całego bogactwa, Francuzi są więcej grupą indywidualistów, niż prawdziwym zespołem. Gdy grają pod presją, zwykle nie potrafią sobie poradzić, a publika z Nowej Zelandii pewnie nie pozostawi na nich suchej nitki po ostatnich Mistrzostwach, gdzie pokonali właśnie gospodarzy tegorocznego turnieju. Mój werdykt - półfinał.

Podczas gdy w Grupie A jest tylko Francja, w Grupie B mamy aż 4 zespoły z Europy. Jednak moim zdaniem ani Gruzja, ani Rumunia nie mają większych szans na osiągnięcie czegokolwiek na tym turnieju. O ile Rumunia ma kilka gwiazd, w tym Mariusa Tincu, który gra w Top 14 i Ovidiu Tonite, grającego w tym samym turnieju, oraz grającego w Premiership Paulice Iona, to Gruzja nie ma się raczej czym chwalić. Ich zawodnicy, o ile w ogóle łapią się do topowych klubów w Europie, tak jak Gioradze czy Shvelidze, to z reguły w nich nie występują, lub grają drugoplanowe role. Obie reprezentacje mają znikome szanse na jakiekolwiek punkty, nie licząc tych między sobą. W tej grupie jest też Szkocja. Tak naprawdę, o ich występie zadecyduje jeden mecz - z Argentyną. Jeśli wygrają, awansują dalej, natomiast w razie niepowodzenia, turniej dla nich pewnie skończy się na fazie grupowej. Moim zdaniem nie poradzą sobie z Argentyną, która na turniejach dotychczasowych potrafi włączyć dodatkowy bieg i gra nadzwyczaj dobrze. Faza grupowa i narodowa katastrofa. Europejską czwórkę w tej grupie kompletuje Anglia. Świetny skład, świetna forma (to okaże się z Walią), ale jednak czegoś brakuje. Tym brakującym elementem, jest ten kreatywny Center (12/13). Mimo, że Tuilagi może być odpowiedzią na wszystkie problemy Anglików, Johnson nie ryzykuje, grając na tych pozycjach nudnych, ale skutecznych Tindalla i Hape. Korzystna tabelka może dla Anglików oznaczać finał, moim zdaniem polegną jednak gdzieś po drodze, półfinał jest jak najbardziej realną opcją.

W Grupie C sytuacja tak naprawdę jest jasna. Awansują Australia i Irlandia, o 3 miejsce i awans do MS w 2015 roku będą walczyć Rosja, Włochy i USA. Zacznę od najsłabszych, czyli Rosji. Mógłbym teraz sypnąć nazwiskami, których i tak nie znacie, a ja doszukałem się ich na wikipedii, ale nie będę taki. Powiem tylko, ze mają po graczu w Top 14 i Superleague. Prawdopodobnie ostatnie miejsce w grupie. Włochy mają realną szanse na 3 miejsce, muszą wygrać jednak z USA. Z tym jednak nie powinno być problemu, jednak wygranej z Irlandią też nie przewiduję. 3 miejsce w grupie. Irlandia to bardzo ciekawy zespół. 3 lata temu zespół był na topie, jednak przez ten czas trochę się rozpadł. Jednak talentów w Irlandii nie brakuje, więc ćwierćfinał będzie na luzie, może półfinał, zależnie od formy.

W Grupie D w mamy tylko Walię. Patrząc na to tylko na papierze, to bez problemu powinni ograć Fidżi i Samoa. Jednak owe Samoa niedawno wygrało z Australią (fenomenalny mecz), a między Walią a Fidżi w ostatnim meczu był remis. No i chyba nie muszę przypominać, kto wyeliminował Walię z ostatnich MŚ (tak - Fidżi). Jeśli Walia wyjdzie z grupy, to pewnie z rozpędu osiągnie półfinał. Natomiast jeśli im się to nie uda, oznacza to przykry koniec kariery dla Stephena Jonesa, ale przede wszystkim dla magika Shane'a Williamsa, który przez kilka lat pokazywał, że jest zawodnikiem, który potrafi jednym zagraniem odmienić mecz. Takiego rugbystę pamięta się przez wiele lat. Z takim backline (Williams, Roberts, Davies, North/Stoddard/Halfpenny) powinni spokojnie młócić każdą defensywę świata, dodajmy do tego front row Lions, a mamy zespół kompletny. Jednak nie w rękach Warrena Gatlanda.

Podsumowując, bardzo się zdziwię, jeśli którykolwiek Europejski zespół dotrze do finału. O ile Francja ma jeszcze jakieś szanse, o ile będą mieli formę i pewność siebie, to Anglia może tylko liczyć na cud podobny do tego co 4 lata temu. Finał bez Europy - całkiem realne, a nawet spodziewane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz