czwartek, 14 lipca 2011

IRB Pacific Nations Cup 2011


Zbliża się Tri Nations Cup, czyli w tym roku tak naprawdę ostateczny test trzech najmocniejszych drużyn narodowych przed RWC2011, ale i inni sprawdzają się przed nadchodzącymi mistrzostwami. Takim testem jest Pacific Nations Cup, czyli coroczny turniej, w którym udział biorą te słabsze drużyny z południowej półkuli - w tym roku to czterech finalistów RWC, czyli Fidżi, Japonia, Samoa i Tonga.

Turniej, który trwał od 2 do 13 lipca, obfitował w ofensywną grę - w pierwszej rundzie zarówno reprezentacje Tonga (która wygrała 45-21 z Fidżi), jak i Samoa (która wygrała 34-15) zgarnęły po dodatkowym punkcie za więcej niż 3 przyłożenia, za to w drugiej rundzie tym samym zrewanżowali się przegrani z rundy pierwszej (tym samym każdy miał szanse na ostateczne zwycięstwo).

Ostatnia runda zaczęła się od wygranej Tonga z Samoa i rugbyści z wyspowej monarchii czekali z podniesioną głową na wynik ostatniego meczu - i prawie do końca pojedynku Japonii z Fidżi byli pewni ostatecznego tryumfu, ale w ósmej minucie po końcowej syrenie Yuta Imamura zdobył czwarte, premiowane dodatkowym punktem, przyłożenie, co dało puchar Cherry Blossom (korzystny wynik meczu bezpośredniego). Należy dodać, że zawodnicy Fidżi znacznie to ułatwili, bo kończyli mecz w 12 (w sumie dwie czerwone i trzy żółte kartki).

Smaczku całemu turniejowi dodaje fakt, że na Mistrzostwach Świata Japonia jest w grupie z Tonga, a Fidżi z Samoa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz